Nasi goście

Pierwszy tydzień po powrocie z wakacji i praktyk duszpasterskich to często mozolne, ale skuteczne wdrażanie się w rytm seminaryjnego życia. Wstawanie wcześnie rano, wykłady, spotkania z przełożonymi czy… kapłańskie czwartki, w trakcie których mamy okazję uczestniczyć w Eucharystii sprawowanej przez kapłana-gościa, który wygłasza również okolicznościowe kazanie.

Z racji trwania Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego w naszym domu pojawił się ksiądz Dawid Stelmach, który jest m.in. delegatem biskupa do spraw misji.

Oprócz wątku misyjnego związanego z wyjazdami za granice naszego kraju i pomocy ludziom w różnych częściach świata ks. Stelmach poruszył temat misji na co dzień, czyli świadczenia swoim zachowaniem, słowem czy postawą w codziennych sytuacjach naszego życia, szczególnie życia przyszłych kapłanów: Dzisiaj żyjemy w kulturze wizualnej, w której nie jesteśmy w stanie do każdego człowieka dotrzeć Słowem Bożym. Powinniśmy zatem świadczyć naszym zachowaniem, pojawianiem się w miejscach publicznych w sutannie. To jest bardzo dzisiaj potrzebne. To do ludzi przemawia – mówił ks. Stelmach i zwrócił uwagę na to, jak ludzie postrzegają kapłanów pod koloratką. – Z własnego doświadczenia wiem, że ludzie bardziej reagują na sutannę, niż na „strój krótki” (koszula na koloratkę przyp. red.). Wydaje się im wtedy, że jesteśmy bliżej Boga. Gdy nosimy koszulę, koloratkę i marynarkę widzą nas bardziej jak urzędników.

Oprócz świadectwa związanego z noszeniem stroju duchownego, ks. Dawid podzielił się również doświadczeniem i przemyśleniami związanymi z wolontariatem misyjnym w parafiach: Myślę, że misje są kluczem do ożywienia Kościoła w Polsce. Kiedy organizowałem wyjazdy np. do Maroka część osób, które decydowała się na takie doświadczenie w ogóle nie była związana z żadnym duszpasterstwem w parafii. Zachęciła ich sama idea i poskutkowało to tym, że po wyjeździe 90% tych osób zostawało w duszpasterstwie – podkreślił kaznodzieja i zachęcił do przełożenia tego przykładu na bierzmowanych. – Miałem też taki pomysł związany z młodzieżą, która przygotowywała się do bierzmowania. Mówiłem im: za trzy lata możecie wyjechać na doświadczenie misyjne. Wytrwacie, a zobaczycie. Nie zawsze się to jednak udawało – powiedział i zakończył wezwaniem, które mogliśmy wyczytać we wczorajszej Ewangelii – Potrzeba by w imię Jezusa i z Jezusem wyjść. Oto posyłam Was.